Moralnie czysta Sprzątaczka

Maid | Netflix (2021)

Spoiler alert: tekst może zdradzać niektóre fragmenty fabuły.

Sprzątaczka, to historia o tym, jak mocno środowisko, w którym dorastamy wpływa na nasze wybory. Nie jest bowiem tak, że wszyscy startujemy z tego samego miejsca. Najbrutalniej przekonują się o tym dzieci rodziców niewydolnych wychowawczo, które czasem mogą liczyć na spokojny weekend lub na obiad po szkole, a czasem nie.

 

Alex (Margaret Qualley) to 25-letnia dziewczyna, którą poznajemy w środku nocy, gdy opuszcza przemocowego partnera. Przeskakując przez potłuczone szkło, zabiera swoją córkę do samochodu i decyduje się rozpocząć nowe życie. W kieszeni ma tylko kilka dolarów. Została bez pracy, bez dachu nad głową, bez znajomych i bez wsparcia rodziców.

Z niewiadomych przyczyn Alex odrzuca pomoc ojca, a niestabilna emocjonalnie matka może zaoferować jedynie miejsce do spania w vanie. Tak rysuje się kolejna w historii filmu fabuła o reprodukowaniu biedy. Choć to określenie brzmi brutalnie, to niestety w pełni oddaje smutną rzeczywistość społeczną każdego kraju na świecie: jeśli rodzisz się w niezamożnej rodzinie z problemami, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że sam/a stworzysz dokładnie takie same warunki swojemu dziecku.

Maid, Netflix (2021)

Siła przeciętności

Oczywiście, to nie jest tak, że w robotniczych “problemowych” rodzinach nie rodzą się przyszli lekarze. Zdarzają się takie sytuacje. Niemniej są to wyjątki od reguły. Mam tu na myśli okoliczności, w których w dysfunkcyjnej rodzinie pojawia się dziecko o ponadprzeciętnej inteligencji i mieszczące się bardzo wysoko w skali rezyliencji (umiejętność lub proces dostosowywania się człowieka do zmieniających się warunków, uodpornianie się, plastyczność umysłu, zdolność do odzyskiwania utraconych lub osłabionych sił i odporność na działanie szkodliwych czynników). Wówczas faktycznie mamy do czynienia z ludźmi, którzy wyłącznie dzięki własnej pracy, bez korepetycji, czy drogich kółek zainteresowań, doczołgują się do awansu społecznego. Niemniej nie jest to reguła. O ileż bardziej częste i prawdopodobne jest, że – zgodnie ze statycznym rozkładem normalnym – w takich rodzinach rodzą się po prostu jednostki zwyczajne, pod kątem fizycznym i intelektualnym, które nie są w stanie zdziałać dla siebie aż tyle.

Alex to właśnie taka przeciętna dziewczyna z sąsiedztwa. Ma swoje pasje, ale widzimy, że rozwój nie przychodzi jej łatwo. Często obserwujemy, jak uderza długopisem o kartkę, nie wiedząc jak rozpocząć opowiadanie. Alex mogła pójść na studia. Została przyjęta na kreatywne pisanie, ale z jakiegoś powodu dotarła tylko na tydzień adaptacyjny. Nie wiemy dlaczego zrezygnowała, ale możemy domyślać się, że odpowiedzią ponownie jest pojęcie reprodukcji biedy.

Serial inspirowany jest powieścią “Maid: Hard Work, Low Pay, and a Mother’s Will to Survive”. Nasza główna bohaterka w końcu przełamuje swój kryzys twórczy i w miarę, jak udaje jej się utrzymać pracę sprzątaczki, powoli wraca również do swojej pasji związanej z pisaniem. Trzeba przyznać, że serial zyskuje na humorystycznych momentach, w których Alex zaczyna analizować życie swoich klientów, a na ekranie pojawiają się sceny, które są mieszanką jej zwykłej codzienności z fantazjami (np. jej przyjaciel Nate w roli seksownego cowboy’a, jak z okładki powieści należącej do bogatej właścicielki posiadłości, w której pracuje tytułowa sprzątaczka).

Rzecz o córkach i matkach

Twórcy serialu zadbali o jeszcze jeden ciekawy szczegół. Fabuła Sprzątaczki, to w dużej mierze historia, która dzieje się między kobietami. Między podopiecznymi schroniska dla osób z doświadczeniem przemocy domowej. Między gosposiami zatrudnionymi w tej samej firmie, a nade wszystko, między matkami i córkami. Najważniejsza diada matka-córka, to duet Alex (Margaret Qualley) oraz Paula Langley (Andie MacDowell). Czemu ten aktorski tandem zadziałał tak dobrze? Być może dlatego, że Margaret Qualley jest córką Andie MacDowell nie tylko w filmie, ale i w rzeczywistości.

W tej diadzie matka-córka dzieje się coś niezwykłego. Po pierwsze, na każdym kroku widzimy, że to dziecko dba i martwi się o rodzica, nie na odwrót. Po drugie, na początku serialu obserwujemy, jak bardzo Alex stara się być inna od Pauli, tylko po to, by w końcowych odcinkach zauważyć podobieństwa między nimi. Scenarzyści kreują tytułową sprzątaczkę na dziewczynę odpowiedzialną, maksymalnie skupioną na swoim kilkuletnim dziecku. Jest to obraz troskliwej i czułej młodej kobiety. Natomiast Paula jest jest jej przeciwieństwem: niestabilna emocjonalnie i skupiona wyłącznie na sobie. W czym okazują się podobne? Tak, jak to bywa w przypadku transgeneracyjnej traumy, odkrywają, że mają identyczne doświadczenia. Alex nieprzypadkowo weszła w związek z osobą z problemem kontrolowania agresji i nieprzypadkowo też wyszła z tej relacji. Okazuje się, że ojciec Alex bił jej matkę, a sama Paula również zdecydowała się na ucieczkę w środku nocy z dzieckiem na rękach. Ta walka różnic i podobieństw między bohaterkami jest bardzo silnie zarysowania. W pewnym momencie sama Alex zaczyna zastanawiać się, czy z czasem stanie się dla kilkuletniej Mady taką samą matką, jaką Paula była dla niej?

To pytanie musiało zostać zawieszone bez odpowiedzi. Niemniej, scenarzyści umiejętnie grają naszymi emocjami. Przez cały serial zastanawiałam się, która część Alex wygra – ta zdeterminowana przez środowisko, w którym się wychowała i traumę, której doświadczyła? Czy też może ten jej element, który sprawia, że jest prawdziwym chodzącym kompasem moralnym? To, jak bardzo jest dobra, uczciwa i współczująca jest wręcz nieludzko wzorowe.

Nieskazitelnie czysta sprzątaczka

Jeśli w jednym zdaniu miałabym powiedzieć o czym ten serial jest, to powiedziałabym, że o moralnie czystej sprzątaczce. Dowodów jest wiele. Po pierwsze, Alex nie zwleka z decyzją o ucieczce od przemocowego partnera. Nie rozważa dania mu drugiej szansy. Gdy tylko dostrzega zło (niekontrolowana agresja po alkoholu), od razu się od niego odcina. Jest w tym aż nieludzko zdeterminowana. Nie widać w niej zawahania. A przecież zawahania bywają normalne. Wiele osób z doświadczeniem przemocy podejmuje aż siedem prób wyjścia z tej sytuacji, zanim uda się to na dobre. Dla Alex druga próba była ostatnią.

Nieskazitelna czystość moralna Alex przejawia się również wtedy, gdy pracuje tak ciężko, że aż omdlewa ze zmęczenia oraz w chwili gdy, jej szefowa dzwoni w środku nocy z nakazem powrotu do domu klientki, celem doczyszczenia smug na meblach. Jak wiele z Was wróciłoby się z powrotem? Jak wiele z was stanęłoby na autostradzie (złamałoby zakaz) po to, by odnaleźć zagubioną przytulankę dziecka? Jak wiele z was, bez grosza w kieszeni i po utracie samochodu, wzięłoby ciężki pożyczony odkurzacz z bagażnika, by dotrzeć na na prom do pracy? Alex robi to wszystko, gdy w grę wchodzą potrzeby innych. Wtedy jej własne oczekiwania wobec życia stają się nieistotne. Ja pewnie sprzedałabym pożyczonego Dysona i zadzwoniłabym do szefowej, by poinformować, że oddam pieniądze za sprzęt, jak tylko znajdę pracę, która pozwoli mi na przeżycie. Cóż, ja nie mam aż tak silnego kręgosłupa moralnego, jak Alex.

Czy nasza nieskazitelnie czysta sprzątaczka jest faktycznie aż tak bez skazy, jak ją przedstawiam? Ktoś mógłby zapytać: gdzie był jej moralny kompas, gdy podszywała się pod bogatą studentkę, by przespać się z chłopcem z Tindera? Odpowiem pytaniem na pytanie. Czy pójście raz za pragnieniem, to już grzech?

Maid, Netflix (2021)

W idealnym świecie ulec pragnieniu jest rzeczą naturalną. Niestety, w rzeczywistości społecznej, którą stworzyliśmy, kobiety zawsze płacą za swoje pragnienia. Gdy Alex zaczyna przeglądać Tindera, rozpoczyna się ten moment tułaczki, w którym budzą się proste potrzeby. Udało się osiągnąć małą stabilizację. Nie jest głodna, zdobyła dach nad głową, jej ciało postanowiło zażądać bliskości. To dlatego, po nieudanej randce z Tindera, jej uwaga skierowała się w stronę Nate’a. Choć jest on wcieleniem księcia z bajki (rozwiedziony, troskliwy, bogaty i z sylwetką odwróconego trójkąta), to w Alex nie ma chłodnej kalkulacji pod tytułem: “ten inżynier to dobra partia, chcę go na resztę życia”. To, co obserwujemy u Aleks to raczej pragnienie jednej nocy, niż wygodnego domu na utrzymaniu kogoś obcego. Właśnie za to przyjdzie jej zapłacić najwyższą cenę.

Gdyby Alex oszukała swój moralny kompas i pokierowała się wskazówkami, które chyba każda z nas choć raz usłyszała od koleżanek, babć lub matki: “mężczyzna zaczyna się od 180cm wzrostu”, “facet musi zarabiać więcej od Ciebie. Dobrze, że zarabia więcej”, to zapewne wylądowałaby z Natem, otrzymując niejeden prezent od losu. Społeczeństwo promuje takie wybory. Jednak takie zakończenie historii w świecie przedstawionym tego serialu jest niemożliwe do zaistnienia z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, mężczyźni w typie Nate’a nie istnieją naprawdę (przypominam, że mamy tu do czynienia z dramatem, a nie z baśnią). Po drugie, Alex mocno zinternalizowała w sobie, to, że jest dziewczyną znikąd. W związku z czym łatwiej jej jest ulec Seanowi niż Nate’owi. Ludzką atrakcyjnością kieruje bowiem wspólnota doświadczeń. Według badań, ludzie w przeważającej większości łączą się w pary na zasadzie wzajemnego podobieństwa. Rzadko kiedy w związku łączą się osoby, które są swoim przeciwieństwem. Tak, ładne córki wykształconych rodziców wybierają przystojnych chłopców z dobrych domów. I na odwrót. Rzadko zdarza się inaczej.

To, że Alex ląduje w łóżku z Seanem nie jest tak do końca jej decyzją. Dzieje się to głównie za sprawą uwarunkowań społecznych i biologii. Alex nie daje Seanowi drugiej szansy, ona po prostu ulega pragnieniu. Pozwala sobie na chwilę zauroczenia tym, że jest przy kimś, kto przeszedł przez to samo, co ona.

W ten sposób ściąga na siebie przeznaczenie, którego tak bardzo chciała uniknąć. Znowu jest ofiarą przemocy domowej. Znowu jest swoją matką i pozwala rozegrać się międzypokoleniowej traumie raz jeszcze. Tym razem, na szczęście, raczej po raz ostatni.

Related Articles

Close