Lewiatan. Film Zwiagincewa, czyli systemowy rozpad rodziny

Aneta Ilnicka

Po współczesnej Rosji oprowadza główny bohater – Mikołaj – były żołnierz, prosty człowiek, mechanik, farmer i rybak. Kola mieszka w małej miejscowości nad morzem Barentsa w północnej Rosji. Dom owiewają mroźne wiatry, spadają na niego siarczyste ulewy. Klimat jest surowy, ale nie tylko on. Surowe są również relacje międzyludzkie.

Zwiagincew świetnie pokazuje pierwotny wymiar tych związków. Ojciec karci syna uderzeniem w głowę za nieposłuszeństwo i pyskowanie, by za chwilę kląć w jego towarzystwie, śmiać się z nim z toaletowych żartów i boksować dla zabawy. Relacje małżeńskie również mają pierwotny wymiar. Jeśli Zwiagincew pokazuje czułość między dwójką głównych bohaterów, to na „męskich zasadach”. To Kola inicjuje pocałunki i intymne sytuacje, wtedy gdy ma na to ochotę. Jego żona jest zdecydowanie uległa. Jednak jest jeszcze jeden istotny bohater w tej historii – Dmitrij, moskiewski prawnik, przyjaciel Koli, który często widnieje na zdjęciach z dzieciństwa. Dmitrij przyjeżdża do Miasteczka, by zaprowadzić porządek. Od samego początku wszyscy patrzą w niego jak w obraz. To on jest tym przystojnym, tym wyedukowanym, tym któremu się udało. A w dodatku Zuch, bo je to, co wszyscy, pije jak wszyscy, mówi mądrze, ale mało – jak wszyscy. Dmitrij przyjeżdża do miasteczka, by reprezentować w sądzie Mikołaja. Kola musi bowiem walczyć z merostwem o prawa do swojej ziemi, do swojego domu.

Przedstawienie filmowej historii

Na dom Mikołaja zasadza się trzęsący miastem burmistrz, który nakazuje konfiskatę gruntów za groteskowo niskim odszkodowaniem. Rzekomo chodzi mu o budowę drogi, ale do samego końca nie zdradza swoich prawdziwych intencji. Kola jest wściekły i przekonany o tym, że na jego posesji burmistrz chce sobie wybudować pałac. Mikołaj nie chce się ugiąć, walczy o swoją sprawę w sądach kolejnych instancji, sprowadza w tym celu swojego przyjaciela z wojska, dziś cenionego w Moskwie prawnika – Dmitrija. Dmitrij przyjeżdża do miasta z plikiem dokumentów, które są „hakiem” na burmistrza. Zanim ich użyje chce spróbować wygrać sprawę w sądzie w łagodny sposób. Nic z tego. Sędzina odczytująca kolejne paragrafy, jak z pistoletu maszynowego – za każdym razem oddala apelacje Koli. Pijany burmistrz przyjeżdża do domu Koli i każe mu się wynosić. Wtedy Dmitrij postanawia sięgnąć po środki specjalnego nacisku. Odwiedza burmistrza w jego gabinecie, by pokazać mu dowody, które świadczą o jego skorumpowaniu. Straszy go również Komorowem, czyli szefem partii, do której należy Burmistrz. Nad biurkiem urzędnika wisi portret Putina. Nie jedyny zresztą, który pojawia się w tym filmie. Dmitrijowi udaje się zastraszyć Burmistrza, który natychmiast nakazuje sędzinie, prokurator okręgowej i szefowi policji rozpoczęcie działań, które udaremnią spisek Dmitrija i Koli. Jest jeszcze jedna znacząca postać, która pozostaje w dziwnych układach z burmistrzem – kapłan, który raz po raz powtarza: „Wszelka władza pochodzi od Boga. A gdzie władza, tam siła”. Jak się okazuje, urzędnicy zaangażowani w polityczne rozgrywki nie musieli zbyt wiele robić. Dmitrij sam ukręcił na siebie bat i sprowadził na przyjaciela oraz na siebie wszelkie nieszczęścia.

Dmitrij wdał się w romans z Lily. Ich relacja jest pierwszą damsko-męską, w której kobieta wykazuje inicjatywę. To Lily dąży do zbliżenia z przyjacielem męża. Jest nim urzeczona. Dmitrij jest szarmancki, inteligentny, nawet jak się upija to w elegancki sposób i zachowuje trzeźwość umysłu. Dmitrij ulega Lily. Jest świadom tego, że zniszczył przyjaźń i małżeństwo, więc proponuje jej wyjazd do Moskwy. Lily pyta Dmitrija czy jest wierzący. On oburza się, mówiąc: „ja jestem jurystą, wierzę w fakty”. Lily nie wie jak rozmawiać z kochankiem, nie rozumie jego wyborów. Chyba domyśla się tego, że pochodzą z różnych klas społecznych. Dmitrij przyznaje, że on również sam siebie nie rozumie i ten krótki dialog jest jednym z tych, które najlepiej zapamiętuje się z filmu.Dmitrij i Lily wracają do swoich codziennych spraw, jak gdyby nic się nie stało. Wyciągają Kolę z więzienia, wyjeżdżają wraz z jego znajomymi – Anżelą i policjantem drogówki – pogrillować nad rzekę. Tam rozgrywa się scena, która świetnie oddaje rozliczeniowy charakter filmu. Wszyscy mężczyźni zaczynają strzelać do portretów dawnych przywódców – Stalina, Breżniewa. Pijany Dmitrij i Lily ponownie zbliżają się do siebie. Nakrywa ich Roma – syn Mikołaja z pierwszego małżeństwa. Kola strzela do kochanków, grozi im śmiercią i upija się we własnym domu. Gdy Lily wraca do niego w środku nocy, zadaje mu tylko jedno pytanie – „Kola, chciałbyś mieć jeszcze jedno dziecko?”.

Kola jako dziwny Hiob

Biblijny Hiob był mężczyzną prawym, bogobojnym i wystrzegającym się zła. Szatan, stając przed obliczem Boga poradził Stwórcy, by wystawił go na próbę, bowiem przypuszczał, że Hiobowi łatwo przychodzi być dobrym. Bóg zesłał na Hioba plagę nieszczęść. W domu Hioba zjawił się posłaniec z wiadomością, że Chaldejczycy ukradli oślice i woły. W chwilę później zjawili się kolejni słudzy, mówiąc, że ogień strawił stada owiec, a Chaldejczycy uprowadzili wielbłądy i pomordowali służących. W tym samym czasie wichura zniszczyła dom najstarszego syna mężczyzny, w którym zginęły wszystkie jego dzieci. Zrozpaczony Hiob rozdarł swoje szaty, ogolił głowę i pokłonił się, błogosławiąc imię Boga, który mu wszystko dał i wszystko zabrał. Szatan raz jeszcze poradził Bogu, by zesłał na Hioba chorobę, bowiem ludziom zależy najbardziej na życiu. Bóg dotknął zatem Hioba trądem. Ten zamiast zacząć bluźnić, pokornie wspominał momenty, w których Bóg obdarzał go łaskami. Nie wiedział za co zgrzeszył, że otrzymał taką karę, ale zapewniał o swej niewinności i był gotów umrzeć, by nie cierpieć dalej. Hiob usłyszał w końcu głos Boga. Pan nakazał mu, aby skrytykował jego doskonałe dzieło stworzenia świata, lecz Hiob odparł, że jest małym człowiekiem i nie wie, co odpowiedzieć. Przyznał rację Stwórcy, że Jego dzieło jest doskonałe, a On sam wszystko potrafi i może uczynić. Bóg przemówił do przyjaciół Hioba, zarzucając im, że nie mówili prawdy o Nim, a następnie nakazał im złożyć ofiarę całopalną za siebie. Mężczyźni oddalili się, aby wypełnić Jego wolę, a Bóg przywrócił i pomnożył majątek Hioba. Oddał mu również jego dzieci, a Hiob żył jeszcze sto czterdzieści lat i widział kolejne pokolenia swych potomków.

W uniwersum Zwiagincewa mamy do czynienia z trochę innym Bogiem i innym Hiobem. Kola nie jest bogobojny. Zarówno szczęścia, jak i troski zalewa dużą ilością wódki. Jest szczery w swoich uczuciach do żony, w miłości do miejsca, w którym żyje, ale nie chadza do cerkwi. Najbardziej znaczącym momentem jest ten, w którym po odkryciu śmierci Lily, Kola idzie do sklepu. Prosi ekspedientkę o wódkę, „bo o co innego ma prosić?”, a wychodząc ze sklepu spotyka ubogo wyglądającego kapłana. Kola pyta go „gdzie jest Bóg?” a kapłan odpowiada mu, że jego Bóg jest przy nim, nie wie natomiast gdzie jest Bóg Koli, bo nigdy nie widział go w cerkwi. Zwiagincew mistrzowsko zaprzęga biblijny język do opowiadania o współczesnej Rosji. Tyle, że tak jak władza nie jest w tym filmie przejawem prawa i porządku, tak religia nie nie ma żadnej siły moralnej, nie jest instancją prawdy sprzeciwiającej się bezprawiu władzy. Z burmistrzem regularnie konsultuje się przywódca lokalnej cerkwi. Jest on takim samym cynikiem, jak wysocy urzędnicy państwowi na usługach burmistrza. Wspólnie ucztują, rozwiązują problemy, zastanawiają się, jak poradzić sobie z wrogami. Lokalna elita zgodnie klęka przed ikonostasem na niedzielnym nabożeństwie, by wysłuchać okrągłych słów o sile władzy, pochodzącej od Boga. Kola i biblijny Hiob mają jednak coś wspólnego. Obie postaci mają trudność w przyznaniu się do winy. Z resztą nie mogą widzieć swojej winy, bo w niczym nie zawinili. I na tym właśnie polega dramat niewinności ofiary, jaką ponoszą. Kola i Hiob są narzędziami rozgrywanymi w rękach jakiejś wyższej siły. Tak jak Hiob nie może przyznać się do grzechu, bo żadnego nie popełnił, tak Kola nie może przyznać się do zabójstwa żony, bo jej nie zabił. Choć Kola jest grzesznikiem to w uniwersum Zwiagincewa nie ma to wielkiego znaczenia. Kola jest jednym z wielu, nie jest ani wyjątkowy, ani wybrany. Jest tym, który sprzeciwił się Bogu i Szatanowi w jednym. Bo w tym filmie Bóg (kościół prawosławny) i Szatan (opresyjne państwo) zawarły ze sobą pakt. Kola jest tym, który się tym siłom sprzeniewierzył, więc musiał zostać przykładnie ukarany – uwikłany w zabójstwo żony, pozostawiony bez domu, bez syna, bez wolności. W przeciwieństwie do biblijnego Hioba, Kola nie otrzymał zadośćuczynienia. W Lewiatanie nie ma momentu uznania niewinności ofiary, nie ma żadnego powtórnego błogosławieństwa. Choć Mikołaj nie ma wpływu na bieg wydarzeń (nie pomógł nawet przyjaciel z zewnątrz – z Moskwy) to jego losem wcale nie rządzą przypadkowe zbiegi okoliczności. To nie fatum a lokalny, wiecznie zapijaczony aparatczyk, wyglądający jak wyjęty z czasów późnego Breżniewa i otoczony przez pospolitych zbirów. Persona, która uwikłana jest w interesy zapewne wcale nie na wielką skalę, ale jednak na tyle silna, by zniszczyć czyjeś życie. Tytułowy Lewiatan pojawia się również w sposób symboliczny w postaci wieloryba, wyłaniającego się wody i szkieletu jakiegoś ogromnego prehistorycznego zwierzęcia, które wtopiło się w krajobraz plaży. Oba zwierzęta są symbolem władzy, która choć zmienia się w osobach następujących po sobie polityków, to i tak ma to samo oblicze kolesiowskiego systemu, który hołubi patriarchat, jest autorytarny, skrywając się pod płaszczykiem demokracji. Systemy może i upadają, ale potwór się odradza.

Niebieski „Lewiatan”

Paleta kolorów dobrana do tego filmu zawiera wszystkie odcienie chłodnego niebieskiego – od głębokiego granatu po szare błękity. Ten wybór uwypukla główny problem społeczny ukazany w filmie, czyli bezradność jednostki wobec systemu. Przestrzeń otaczająca bohaterów jest chłodna. Uczucie przenikliwego zimna powoduje nie tylko kolorystyka kadrów ale i ujęcia w których widać porywiste podmuchy wiatru. Błękit to nie tylko kolor bezradności, ale i apatii i melancholii. Tyczy się to zwłaszcza Dmitrija i Lily, którzy nie potrafią wykrzesać z siebie zbyt wiele energii. Są milczący, wycofani. Zwłaszcza Lily nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie. Jest smutna, płacząca, zawiedziona życiem jakie prowadzi. Warto również zaznaczyć, że to niebieskie miasteczko położone nad morzem jest również miejscem, w którym realizuje się bezwzględna i beztroska natura burmistrza. Błękity i ciemne granaty stanowią tło dla jego niewiarygodnych okrucieństw. Burmistrz jest tyranem, który bije, oszukuje, kłamie i zastrasza. Jego zimna natura staje się jeszcze bardziej wyrazista. A scena w której pijany po raz pierwszy lży i szantażuje Kolę odbywa się w nocy, pod osłoną granatowego nieba i księżyca. Niebieski jest również kolorem, który pobudza intelekt, a więc nie jest dziwnym, że pojawia się on w otoczeniu Dmitrija, czyli moskiewskiego prawnika. Dmitri ma bardzo silnie rozbudowany świat wewnętrzny. Jest oszczędny w słowach i gestach. Jego umysł jest zawsze trzeźwy, nawet gdy się upije potrafi nad sobą panować. Dmitri chadza głównie w granatowych garniturach i ciągle powtarza, że jest jurystą a w związku z tym wierzy tylko faktom.

Granat to również kolor Lewiatana. W symboliczny sposób przygląda mu się Lily, gdy fantazjuje o samobójstwie. Stojąc nad urwiskiem patrzy na wynurzającego się i zanurzającego z powrotem wieloryba. Granat jest kolorem melancholii, jest również kolorem zupełnie aseksualnym. Taka władza, jaką reprezentuje Lewiatan – burmistrz – system nie pociąga, a wręcz odpycha. Granat ma jeszcze jeden wymiar. Jest to kolor zarezerwowany dla nizin społecznych, dla ludzi ubogich, niewykształconych. Niewątpliwie taką klasę społeczną reprezentuje Lily. Granat w odniesieniu do niej oznacza melancholię, troskę i niemoc spowodowaną niemożnością polepszenia swojego losu. Lily zdaje sobie sprawę z tego, że przelotny romans z moskiewskim prawnikiem ani wierność mężowi nie przyniesie jej awansu społecznego.

Kolor niebieski definiuje przestrzeń tego filmu. Najwięcej jest go w kadrach przyrody, miasteczka, zewnętrznego otoczenia domu Koli. Jednak reżyser znajduje sposób by niebieskie miasteczko widoczne było w kadrze nieustannie. Duża część kluczowych scen odbywa się w domu Koli. Granaty wlewają się zatem do pomieszczeń dzięki dużym oknom, które przewidział scenograf. W przypadku twórczości Zwiagincewa trudno uchronić się o tego typu interpretacji. Jego filmy są mocno zarówno symboliczne, jak i polityczne. Ich polityczność kryje się w odwołaniu do kondycji jednostki funkcjonującej w systemie. Przy czym jasnym jest o jaki system chodzi. Zwiagincew jest świetnym obserwatorem nastrojów społecznych jakie targają Rosją. Dlatego jego filmy stanowią małe studium polityczno-społeczne zapośredniczone przez indywidualne doświadczenie bohaterów. Wielka narracja zapośredniczona przez małą. Z kolei symbolika, której używa jest zawsze głęboko religijna. Zwiagincew miesza sacrum i profanum. Wikła swoich bohaterów w rozterki moralne, duchowe, etyczne – obarczając ich bogobojnością i rozumem, który wydaje się nie być zdolny do pojęcia tego, czym może duchowość. W przypadku „Lewiatana” symbolika religijna pojawiła się w dialogach. W pewnym momencie pop opowiada Koli o biblijnym Hiobie. Z kolei w „Powrocie” Zwiagincew ujmuje w kadrze postać despotycznego ojca tak, by przypominał on Jezusa z obrazu Mantegni. Zarówno w „Powrocie”, jak i w „Wygnaniu” (które estetyczne i fabularnie chyba najbardziej przypomina „Lewiatana”) Zwiagincew używa szarych, ciężkich, wilgotnych błękitów, by spowodować w odbiorcy wrażenie duszności, chłodu i braku alternatywy.

O twórczości Zwiagincewa

„Lewiatan” jest również portretem zatomizowanego społeczeństwa, w którym mało jest solidarności, współdziałania, empatii. Twórczość Zwiagincewa, jak dotąd zawsze opisywała relacje międzyludzkie. „Lewiatan”, choć najbardziej wartki pod względem akcji i najbardziej polityczny, znów odwołuje się do ulubionego motywu reżysera – wizji rozpadu rodziny. Rozpad relacji rodzinnych był obecny również w jego trzech poprzednich filmach. O ile jednak jego debiut, czyli „Powrót” stanowił tajemniczą, mityczną podróż w głąb relacji między ojcem a synami, a „Wygnanie” koncentrowało się na obumieraniu więzi uczuciowych i dramacie niechcianego macierzyństwa, o tyle „Elena” była wizją rozpadu rodziny pośrodku wielkomiejskiej dżungli Moskwy. W przypadku „Lewiatana” zagłady rodziny dokonuje monstrualne państwo, a właściwie opresyjno-represyjny autorytarny system. Jego twarzą są: burmistrz, biskup oraz skorumpowani urzędnicy organów prawa. I chociaż to oni ostatecznie pogrążają Kolę, to przyznać trzeba, że sprawę ułatwił im właśnie rozpad relacji międzyludzkich. W końcu, na Kolę donoszą jego przyjaciele. To w nich zradza się podejrzenie, że Kola mógł być zdolny do zabójstwa żony. Dlatego można stwierdzić, że nie bez powodu scena niszczenia domu Koli filmowana jest od środka: macki koparki rozrywają framugi okien, rozwalają ściany, miażdżą pozostawione meble, sprzęty i naczynia kuchenne. To znak, że tam w środku nie działo się dobrze. Że mieszkańcy miasteczka nie będą żyć lepiej, dopóki solidarnie nie sprzeciwią się Lewiatanowi – autorytarnej władzy. Tymczasem władza dąży do tego by utrzymać status quo. Na rękę jej pijani mężczyźni, słabo wyedukowani ojcowie dzieci, które również nie chcą się uczyć, zamiast tego hołdują patriarchalnej kulturze i nie robią nic, by zrezygnować z tego układu, w którym lepszy jest ten, który ma więcej władzy. „Powrót” dotyka, w podobny sposób co „Lewiatan”, zjawiska patriarchatu. Z tym, że o ile w „Powrocie” siłę patriarchalnego układu wyobraża apodyktyczny ojciec rodziny, o tyle w „Lewiatanie” patriarchat najsilniej wyobrażony jest przez system, państwo, oligarchów. Stanowi bazę, dla której o życiu i o jakości życia dla wszystkich decydują mężczyźni dzierżący w rękach polityczny mandat sprawowania władzy.

Wszystkie filmy Zwiagincewa utrzymane są w kolorze zimnego, melancholijnego błękitu w odcieniach od szarości po chłodne granaty. W tych kolorach skrywa się wizualna opowieść o psychologicznym świecie skrajnego bezwładu i o działaniu pod płaszczykiem sztywnych reguł postępowania.

Literatura

Bellantoni, P. (2010). Jeśli to fiolet, ktoś umrze. Teoria koloru w filmie. Warszawa: Wydawnictwo Wojciech Marzec.
Księga Hioba. [W:] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia. Poznań: Wydawnictwo Pallotinum 1990, 1 Kor. 13, 1-15J
akub Socha: Wielka Gra, Dwutygodnik, wydanie internetoweht
tp://www.dwutygodnik.com/artykul/5567-wielka-gra.htmlJak
ub Majmurek: Rosyjskie spotkania, Dziennik Opinii, wydanie internetowe http://www.krytykapolityczna.pl/en/artykuly/film/20140714/majmurek-rosyjskie-spotkania